Bonusfamiljen – recenzja

https://static.wikia.nocookie.net/netflix/images/4/44/Bonus_Family.jpg/revision/latest/scale-to-width-down/960?cb=20200811063509

Bonusfamilijen – czyli „bonusowa” rodzina to pojęcie opisujące model rodziny, której członkowie nie są połączeni więzami krwi, np. mama wyszła ponownie za mąż za człowieka, który już ma dzieci. I my stajemy się ich przyszywanym rodzeństwem a mąż mamy naszym ojczymem. Inget nytt under solen (Nic nowego pod słońcem), jak mawiają Szwedzi i my Polacy też możemy powiedzieć, że to nie jest nic nowego, ponieważ taki model rodziny funkcjonuje w społeczeństwie, w szwedzkim jest co prawda o wiele bardziej tolerowany, w Polsce wciąż jest czymś czego nie spotyka się zbyt często.

Szwedzi potrafią bardzo otwarcie mówić o swoich uczuciach i emocjach. Potrafią rozmawiać o swoich wewnętrznych przeżyciach, analizować je, nazywać i opisywać stany emocjonalne, które przeżywają. O tym jest właśnie ten serial – o emocjach, o naturze ludzkiej, o tym, w jaki sposób ludzie, na różnych etapach życia i w różnych jego momentach, radzą sobie z życiem. O zrozumieniu, które wynika z faktu przeżycia podobnych doświadczeń i niezrozumieniu, które wynika z tego, że nigdy nie znaleźliśmy się nawet blisko podobnej sytuacji, w jakiej jest druga osoba. Abstrahując od doświadczeń, ten serial pokazuje też, że ludzie mają różną wrażliwość i temperament, każdy zupełnie inaczej radzi sobie z życiem, inaczej pokazuje emocje, inaczej reaguje, ma inne talenty. Jest też o oczekiwaniach w stosunku do drugiej osoby w zależności od funkcji jaką ta osoba pełni w naszym życiu, Mimo tylu różnic, jakie między ludźmi są, znajduję w tym wszystkim wspólny mianownik – nikt nie ma tutaj złych intencji, a kłótnie wynikają z niczego innego jak różnicy charakterów i oczekiwań. Prawda stara jak świat. Ale jest jeszcze coś więcej. Jest też o tym, że aby żyć w zgodzie i w szczęściu, trzeba wykonać pracę nad sobą i nauczyć się żyć z drugim człowiekiem, który pomimo całej swojej wspaniałości, jest inny i po pewnym czasie ta inność może zacząć nam przeszkadzać. A to jest długi proces, na dodatek wcale niełatwy.

Główni bohaterowie to osoby z dużym bagażem doświadczeń. Niemałym. Jak każdy człowiek, szukające szczęścia i dążące do zaspokojenia swoich potrzeb. Mają wyobrażenie o tym, jaka powinna być druga osoba, z którą przychodzi im żyć na co dzień. Osoba nieidealna, z wadami. Czy można żyć z kimś, kto w pewnym momencie nie spełnia naszych oczekiwań? Reżyser pokazuje, że można, ale nie jest to łatwe. A my nie powinniśmy iść drogą na skróty i uciekać w ustronne miejsce, ale postarać się dogadać. Aby się dogadać, trzeba dobrze poznać siebie i swoje potrzeby, zaakceptować swoje wady, dostrzec w drugiej osobie dobre zamiary, które realizuje w sposób najlepszy jaki potrafi.

W serialu spotykamy bohaterów na każdym możliwym etapie życia. I każdy potrzebuje czegoś innego. Jedni dopiero co poznają świat, drudzy kształtują swoją osobowość, inni wchodzą w dorosłość nie wiedząc jeszcze jaka ona jest i ich wizja świata idealnego zaczyna się burzyć. Jeszcze inni próbują zbudować swoje życie na nowo, niektórym się to nigdy nie udaje, a inni mając już wiedzę zdobytą w poprzednich związkach, a starsze pokolenie robi wszystko, aby czuć się potrzebne i uchronić od zapomnienia. Jednocześnie widać, że najtrudniej jest funkcjonować właśnie w rodzinie – czyli w miejscu, w którym z założenia powinno być najłatwiej. I nie ma znaczenia, czy rodzina jest bonusowa czy nie. Nieporozumienia mają miejsce zarówno między dziećmi i ich rodzicami biologicznymi i jak i przyszywanymi. W przypadku przyjaźni osób, które nie mieszkają razem, można sobie pozwolić nawet na bycie z komosu. Wówczas poziom tolerancji jest nieskończony. Przyjaźń wydaje się być prostsza.

Zabawne dialogi między bohaterami rozładowują trudne sytuacje i emocje. Na szczęście, bo gdyby nie ten humor, albo zabawna pointa, która kończy każdy odcinek, czułabym delikatne przygnębienie.

Nie ma tu idealizowania. Nie czuję, że oglądąjac ten serial czegoś brakuje w moim życiu. Nie ma tam sztuczności. Czuję, że moje życie jest normalne, takie jakie powinno być. Nie czuję, że powinnam za czymś gnać. Daje mi pewne ukojenie i pokazuje, że każdy zmaga się w życiu z czymś. I to jest normalne. Normalne jest też to, że nie można mieć w życiu wszystkiego, ale to co mamy, w zupełności może wystarczyć.

Ten serial utrwalił we mnie przekonanie, że społeczeństwo szwedzkie jest bardzo wysoko „uświadomione” w kwestii zdrowia psychicznego. Główni bohaterowie korzystają regularnie z pomocy psychoterapeuty. Nie dlatego, że mają problem, ale dlatego, aby tego problemu nie mieć. Uważam, że jest to bardzo dojrzałe. Dla kogoś z zewnątrz może wydawać się to działanie niepotrzebne i zupełnie nienaturalne. Ale z drugiej strony, rzeczywistość, w której przyszło nam żyć, tzn. relatywnie wysoki poziom dobrobytu, chaos informacyjny, zmiana tradycjnego modelu rodziny – kobieta pracuje dużo i robi karierę a mężczyzna angażuje się bardziej niż kiedykolwiek w historii człowieka w wychowanie dziecka – to wszystko sprawia, że, mówiąc kolokwialnie – nie ogarniamy. O tym, czy terapia im to pomoże w osiągnięciu równowagi w życiu czy nie, przekonacie się sami oglądając ten serial.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *